Długi język Anton Czechow Fragment 40
Długi język - Anton Czechow |
— Poczekaj. nic cię nie rozumiem — wybełkotał mąż, drapiąc się w czoło. — Przedtem powiedziałaś, żeś widziała Tatarów tylko z daleka, a teraz opowiadasz o jakimś tam Sulejmanie.
— Ty znowu czepiasz się słów! — zmarszczyła się pani, ani trochę nie zmieszana. — Nie znoszę podejrzliwości! Nie znoszę! To jest głupie, głupie!.
— Ja się nie czepiam, ale. po co mówić nieprawdę. Jeździłaś na wycieczki z Tatarami — no to niech sobie będzie. Bóg z tobą, ale. po co kręcić? — Hm. a to dziwak! — oburzyła się pani. — Jest zazdrosny o Sulejmana! Wyobrażam sobie, jakbyś ty pojechał w góry bez przewodnika! Wyobrażam sobie! Jeżeli nie znasz, nie rozumiesz tamtejszego życia, to lepiej nie mów. Nie mów, nic nie mów! Bez przewodnika tam kroku nie można zrobić! — Rozumie się! — Proszę bardzo, bez tych głupich uśmieszków. Nie jestem jakaś tam Julia. Ja jej nie bronię, ale ja. Nie udaję przynajmniej świętoszka i nie zapomniałam się jeszcze do tego stopnia. U mnie Sulejman nie wykraczał poza granice. Nie! Mametkuł cały czas przesiadywał u Julii, a u mnie, gdy tylko jedenasta wybiła, zaraz: — „Sulejmanie, marsz! Idź sobie!” — I mój głupi Tatarzyna odchodzi. Ja, mój drogi, trzymałam go w karbach. Jak tylko zacznie gderać co do pieniędzy albo czegokolwiek, ja w tej chwili: „— Co-o? Co-o-o?” — To zaraz mu dusza w pięty ucieka. Długi język - Anton Czechow fragment 60 |
| 2009-08-06 21:40:56 |